Wraz z obramowaniem szyby przedniej wręga taka zapobiegała zgnieceniu pasażerów, gdy doszło do wywrotki pojazdu na dach. Takie rozwiązanie było niezbędne, gdyż konstrukcja kabrioletu musiała gwarantować takie samo bezpieczeństwo jak nadwozie zamknięte. Łatwo chyba domyślić się, że z tego właśnie powodu słupki przednie i belka nadokienna były w wersji cabrio także bardziej sztywne niż w odmianie z normalnym dachem.
W typowych kabrioletach boczne drzwi niczym się nie różniły od wytwarzanych metodami wielkoseryjnymi. Po prostu nie miały ramki szyby, a w ich wnętrzu znajdował się inny nieco mechanizm jej podnoszenia. Taki sam mechanizm wykorzystywany był również do wysuwania i chowania małych szyb bocznych, znajdujących się za wręgą przeciwkapotażową, która przy okazji pełniła rolę prowadnicy.
Oddzielnym problemem w przypadku kabrioletów była konstrukcja miękkiego dachu. Jego składanie i rozkładanie musiało być czynnością bardzo prostą. Powszechnie do zamocowania dachu służyły dwa zaczepy umieszczone na górnym obramowaniu przedniego okna, a całość podparta była układem przemyślnych dźwigni. Zależnie od ich szczegółów konstrukcyjnych nałożenie dachu lub jego złożenie następowało automatycznie bez konieczności wysiadania z samochodu.
Często jednak firmy stosowały układy bardzo proste i wówczas trzeba było dach rozpinać samemu, ale i to nie zajmowało wiele czasu. Bez względu na system pozwalający przykryć przestrzeń pasażerską jednakowo podchodziło się do problemu szczelności tak pokrycia dachowego, jak i jego połączeń z elementami nadwozia. Najczęściej na dach stosowana była tkanina powleczona polichlorkiem winylu. Tylna szyba wykonywana była z przezroczystego PCV. Od elastyczności tego materiału zależała jednak jej wielkość. Zmiana typowego modelu na kabriolet nie była więc jak widać wcale sprawą prostą. Odcięcie całego dachu nie wystarczało Pojawiało się wiele problemów, np. wzrost masy pojazdu, jego ceny, nie mówiąc o kłopotach wykonawczych.
W typowych kabrioletach boczne drzwi niczym się nie różniły od wytwarzanych metodami wielkoseryjnymi. Po prostu nie miały ramki szyby, a w ich wnętrzu znajdował się inny nieco mechanizm jej podnoszenia. Taki sam mechanizm wykorzystywany był również do wysuwania i chowania małych szyb bocznych, znajdujących się za wręgą przeciwkapotażową, która przy okazji pełniła rolę prowadnicy.
Oddzielnym problemem w przypadku kabrioletów była konstrukcja miękkiego dachu. Jego składanie i rozkładanie musiało być czynnością bardzo prostą. Powszechnie do zamocowania dachu służyły dwa zaczepy umieszczone na górnym obramowaniu przedniego okna, a całość podparta była układem przemyślnych dźwigni. Zależnie od ich szczegółów konstrukcyjnych nałożenie dachu lub jego złożenie następowało automatycznie bez konieczności wysiadania z samochodu.
Często jednak firmy stosowały układy bardzo proste i wówczas trzeba było dach rozpinać samemu, ale i to nie zajmowało wiele czasu. Bez względu na system pozwalający przykryć przestrzeń pasażerską jednakowo podchodziło się do problemu szczelności tak pokrycia dachowego, jak i jego połączeń z elementami nadwozia. Najczęściej na dach stosowana była tkanina powleczona polichlorkiem winylu. Tylna szyba wykonywana była z przezroczystego PCV. Od elastyczności tego materiału zależała jednak jej wielkość. Zmiana typowego modelu na kabriolet nie była więc jak widać wcale sprawą prostą. Odcięcie całego dachu nie wystarczało Pojawiało się wiele problemów, np. wzrost masy pojazdu, jego ceny, nie mówiąc o kłopotach wykonawczych.