Drogi starej Europy
Drogi starej Europy (niemal w połowie przypadków wyznaczone jeszcze przez... Rzymian) zaczęły naprawdę pękać w szwach od nadmiaru pojazdów. Fakt ten, jak również rosnące koszty utrzymania sprawiały, iż coraz rzadziej spotykano na drogach starego kontynentu samochody duże. Amerykańskie krążowniki, które nigdy nie były po tej stronie Atlantyku popularne, teraz stały się prawdziwymi zawalidrogami. Na szczęście nikt ich już nie kupował.

Punktem ciężkości w europejskim handlu samochodami były wozy średniej klasy, a także, przynajmniej w niektórych krajach jak Wielka Brytania, Wiochy czy Francja, małe wozy utylitarne — Morris Mini 850/1000, FIAT 500 i 850, Citroen 3—3 CV. Nie wolno było jednak zapominać, że Europa, dzięki dużej stosunkowo ilości małych wytwórni, specjalizujących się w wozach nietypowych - sportowych,luksusowych, była najważniejszym poligonem doświadczalnym, na którym wykluwać się miały nowe rozwiązania konstrukcyjne i technologiczne. Zdobycze te z biegiem czasu przenikały i do wozów produkowanych masowo. Pod tym względem Europa wyprzedzała daleko USA. Z jednym tylko wyjątkiem — zagadnień bezpieczeństwa jazdy — czynnego i biernego — oraz problemu czystości spalin.

Ciekawostki

W ostatnich latach nastąpiła znaczna poprawa oznakowania dróg publicznych. Zakończono wyposażenie sieci drogowej w podstawowe oznakowanie, przy zastosowaniu zmodernizowanych środków Jak: oznakowanie odblaskowe, podświetlone drogowskazy bramowe - znaki poziome na jezdniach. Ale przy wykonywaniu tego ogromnego zamierzenia, trudno było się ustrzec od błędów, drobnych wprawdzie, ale dokuczliwych, utrudniających bezpieczną jazdę.