Na śliskiej nawierzchni najważniejsze jest hamowanie. Nasze motocykle na ogół nie mają takich nadmiarów mocy, aby panowanie nad rączką gazu sprawiało jakieś wielkie kłopoty, gorzej jest z hamulcami. Tutaj motocykl w najgorszym nawet stanie technicznym pozwala na zablokowanie z łatwością koła tylnego czy przedniego. A wówczas jest niedobrze. Zablokowane koło nie daje prowadzenia na boki, motocykl staje się niestateczny i minimalna jakaś dodatkowa siła powoduje utratę równowagi. Sytuację pogarsza fakt, że nasi motocykliści ciągle nie mogą nauczyć się hamowania oboma hamulcami. Z reguły używają tylko hamulca tylnego, przedni jest pewnego rodzaju dekoracją dla władz drogowych i wydziałów komunikacji. A przecież hamulec przedni, ręczny, to hamulec główny w każdym motocyklu. Podczas hamowania następuje bowiem dociążanie koła przedniego i odciążanie koła tylnego. A każde koło zdolne jest przenieść tylko taki moment hamujący, jaki wynika z nacisku na to koło.
Zapoznanie się z prawidłową techniką hamowania na śliskim polecamy przede wszystkim motocyklistom, którzy nie mają w tej dziedzinie doświadczenia — wszystkim tym, którzy nabyli w tym roku motocykl po raz pierwszy w życiu.
Długotrwała jazda w warunkach deszczowych działa przygnębiająco. Przygnębienie z kolei jest źródłem zniechęcenia do wszystkiego co robimy. A więc i do prowadzenia motocykla, jeżeli tym akurat się zajmujemy. Niestety, dla naszego bezpieczeństwa nie jest rzeczą obojętną czy wykonywać pewne czynności będziemy prawidłowo czy nie. Jak więc hamować na śliskim? Odpowiedź: podobnie jak na suchym, ale dużo mniej intensywnie. Tym niemniej również oboma hamulcami - przednim i tylnym. Hamowanie dobrze jest rozpoczynać hamulcem tylnym, naciskając go w sposób delikatny na tyle tylko, aby spowodować częściowe dociążenie koła przedniego. Dopiero wówczas uruchamiamy hamulec przedni i mocniej naciskamy hamulec koła tylnego, cały czas starając się wyczuć granicę zablokowania koła. Do tej granicy doprowadzać nie wolno! Niestety, jedyną formą, w jakiej można się tego nauczyć, jest ćwiczenie w naturalnej sytuacji na jezdni, lub jeżeli to możliwe na miejscach wolnych od innych pojazdów.
Długotrwała jazda w warunkach deszczowych działa przygnębiająco. Przygnębienie z kolei jest źródłem zniechęcenia do wszystkiego co robimy. A więc i do prowadzenia motocykla, jeżeli tym akurat się zajmujemy. Niestety, dla naszego bezpieczeństwa nie jest rzeczą obojętną czy wykonywać pewne czynności będziemy prawidłowo czy nie. Jak więc hamować na śliskim? Odpowiedź: podobnie jak na suchym, ale dużo mniej intensywnie. Tym niemniej również oboma hamulcami - przednim i tylnym. Hamowanie dobrze jest rozpoczynać hamulcem tylnym, naciskając go w sposób delikatny na tyle tylko, aby spowodować częściowe dociążenie koła przedniego. Dopiero wówczas uruchamiamy hamulec przedni i mocniej naciskamy hamulec koła tylnego, cały czas starając się wyczuć granicę zablokowania koła. Do tej granicy doprowadzać nie wolno! Niestety, jedyną formą, w jakiej można się tego nauczyć, jest ćwiczenie w naturalnej sytuacji na jezdni, lub jeżeli to możliwe na miejscach wolnych od innych pojazdów.