Czy prawdą jest udowadnianie, iż człowiek, który siada za kółkiem, przemienia się w brutala, czyli jak mówi moja mała córka - w pierwotniaka. Celować w tym mamy my - Polacy. Od chwili gdy siadamy za kierownicą nam Polakom jakoby obce stają się ludzkie odruchy, a zwłaszcza miłość bliźniego - piechura. I stąd te tysiące zabitych i rannych. Myślę że czas zaprzestać szerzenia podobnych bzdur i zastanowić się wreszcie nad tym do czego to prowadzi. Wystarczy posłuchać opinii ulicy gdy zaistnieje wypadek. Zawsze i wszędzie opinia obciąża winą tylko i wyłącznie kierowcę. Nie chcę przez to twierdzić, ze kierowcy są niewinni. W życiu i na ulicy różnie bywa. Są wypadki, iż winnymi są wyłącznie kierowcy, ale w większości przypadków, co udowadniają fakty, absolutna wina leży po stronie pieszych.

Mamy już - na szczęście - za sobą okres, kiedy niektórzy publicyści - zafascynowani wymową liczby wypadków jakich uczestnikami byli i są motocykliści, w każdym motocykliście upatrywali kowboja-samobójcę, a nawet mordercę. Zapominali tylko, iż były to cyfry absolutne, odzwierciedlające zwykły fakt, że motocykli jeździ po naszych drogach najwięcej i że przeciętna wypadków jest prostym rezultatem tego stanu rzeczy. Czy to rozgrzesza całkowicie motocyklistów? Oczywiście, że nie. Pozwala to tylko sprowadzić ich winy do wymiarów rzeczywistych. Aby udowodnić zacofanie kulturalne i cywilizacyjne naszych badania kierowców podaje się często w prasie, kraje w których kierowcy, już w momencie, gdy ktoś postawi tylko nogę na jezdni zatrzymują się, dając pieszemu możliwość przejścia przez jezdnię. Jedna z poczytnych gazet już w ub. roku rozpoczęła propagowanie tygodnia kultury na jezdni od zamieszczenia zdjęcia jakiegoś niesamowicie uprzejmego kierowcy, który stawał przed każdymi "zebrami", by przepuszczać pieszych. Gdyby takich było więcej - mielibyśmy idealną receptę na całkowite sparaliżowanie ruchu kołowego na ulicach wielu naszych miast.

Wielu ludzi u nas ma trudności ze zrozumieniem prostej prawdy, a mianowicie tej, że jeśli na Zachodzie jest jakoby tak ładnie, to nie jest to wcale żaden dowód wyższego poziomu cywilizacji i kultury. Jeżeli na ulicach, jezdniach i drogach wielu krajów o dużo bardziej rozwiniętej motoryzacji panuje jako taki ład i porządek, jest to przede wszystkim rezultat ogólnego przekonania, ze jezdnia jest dla samochodów, a możliwość wspólnej egzystencji pieszych i zmotoryzowanych zależy od ścisłego przestrzegania, we wspólnym interesie, obowiązujących tam jasnych, twardych, niepodważalnych zasad ruchu drogowego. Ten porządek zależy także od obecności policjanta z wyraźną skłonnością do szczodrego szafowania wysokimi karami pieniężnymi. Tam nikt nie gwiżdże na przechodnia tylko po to by zwrócić mu uwagę, iż to co robi grozi mu kalectwem, a innym rozbiciem samochodu.

Prawda, że w wielu krajach obowiązują jasne przepisy mówiące, iż na specjalnie oznakowanych przejściach dla pieszych - bezwzględne prawo pierwszeństwa ma pieszy. Ale pieszy uczony jest tam od dziecka, że jego bezwzględne prawo pierwszeństwa na przejściu może być tylko wówczas respektowane przez kierowcę, gdy on tego kierowcę ostrzeże o swoim zamiarze skorzystania z tego przejścia przez zatrzymanie się przy krawężniku i ew. uruchomienie sygnalizacji. Tenże pieszy równocześnie wie, że za każdy wypadek spowodowany przez niego poza przejściem, winę ponosi wyłącznie on i tylko on. A to oznacza z reguły bardzo wysoki wydatek pieniężny - w postaci odszkodowania za rozbity wóz i poranienie pasażerów samochodu. Zawsze, a więc i wówczas, gdy on, pieszy, wyszedł z wypadku bez nogi czy z ręką w gipsie. Jeżeli proces edukacji użytkowania dróg ograniczać będziemy do konkursów dżentelmenów jezdni, gromienia złych kierowców i stosowania wobec pieszych taryfy ulgowej - to nie oszukujmy się - poprawy nie będzie.

Ciekawostki

Skutery Vespa zaopatrzone są w rozrząd niesymetryczny, ze sterowaniem wlotu mieszanki do skrzyni korbowej stawidłem obrotowym, którego rolę spełnia tarcza wału korbowego posiadająca odpowiednie nacięcie. Takie rozwiązanie umożliwiło zmniejszenie zawartości oleju w mieszance.